sobota, 26 września 2015


Torebka


 
Jeszcze  jedna  mała  torebka. Aplikacja  nieco  odmienna  od  ostatniej, ale  takie  było  zamówienie
od  małej  damy.













Smutno  i  szaro  na  zewnątrz,  ale  u  mnie  w  domu  sama  radość.  Nasz  piesek  to  okropny  łobuziak  i  nudzić  się  przy  nim  nie  można.  Szycie  i  wszelkie  robótki  są  nieco  utrudnione, ale  dajemy  radę.






wtorek, 22 września 2015



Mała  torebeczka



 To  maleństwo  powstało  na  urodzinowe  zamówienie.  Rozmiar  niewielki,  ale  posiada  wszystko  co  niezbędne  do  przechowywania  dziewczęcych  skarbów.  Jest  kieszonka  na  ewentualny  kosmetyk, miejsce  na  zabawkę,   podszewka,  regulowany  paseczek.  Mam  nadzieję,  że  będzie  to  trafiony  prezent. 













  Pozdrowienia  dla  wszystkich.




Szczeniaczek



 Do  naszego  domu  przybył  nowy  lokator.  Moja  córka  przywiozła  suczkę  rasy  shih   tzu.  Pobyt  u  nas  rozpoczęła  załatwieniem  swoich  potrzeb  centralnie  na środku  dywanu  w  salonie,  a  potem  zestresowana  zasnęła  pod  skrzynią.  Szybko  jednak  poczuła,  że  jest  to  jej  nowe  miejsce  do  życia  i  zaczęła  intensywnie  rozrabiać.  Robi  prządki  wszędzie,  gdzie  się  znajdzie.  I  pomysleć, że  mnie,  przez  kilkanaście  lat  nie  udało  się  nauczyć  domowników  układania    butów  w  przedpokoju,  a  ona  osiągnęła  to  w  ciągu  jednego  dnia.  Nawet  ubrania  lądują  na  swoim  miejcu,  bo  w  przeciwnym  razie  służą  Toli  do  gryzienia  i  zabawy.  Fajny  to  psiak.  Radosny,  pogodny,  ruchliwy  i  okropnie  przyjacielski. Wszędzie  za  nami  łazi,  nie  lubi  być  sama  i  straszny  z  niej  pieszczoch.  Oczywiście  za  jedzenie  zrobi  wszystko.

















       A  tutaj  smacznie   śpi.





             Prawda,  że  słodziak?





czwartek, 10 września 2015

Zamszowa mała czarna.





Witajcie.  Po  wakacjach  pozostało  wspomnienie,  niezliczona  ilość  fotografii  i  nostalgia...  
Jesień  za  pasem,  a  moje  balkonowce  kwitną  w  najlepsze.  Duma  mnie  rozpiera,  gdy  spoglądam  na  czerwoną  dipladenię,  którą  udało  mi  się  przechować  z  zeszłorocznego  sezonu.
Nie  było  to  łatwe, bo  mieszkam  w  bloku. Wiosną  nie  wyglądała  najlepiej,  ale  teraz  jest  na  co  popatrzeć.










Ale  dzisiaj  nie  o tym.  Jakiś  czas  temu  dostałam  kawałek  czarnego  zamszu.  Długo  leżał  zapomniany.  Nie  miałam  pomysłu  co  do  jego  wykorzystania,  więc  powstała  torebka.  Taka  mała  czarna,  trochę  elegancka,  trochę  romantyczna,  no  i  do  dżinsów  też  pasuje.
Niebanalną  jej  ozdobą  jest  filcowany  na  mokro  kwiat  w  kolorze  lila  z  odcieniami  żółtego.














W  środku  podszewka  z  małą  kieszonką  na  drobiazgi.  Zapięcie  na  magnes.  Pasek  regulowany.








Mam  nadzieję, że  będzie  się  podobać. Pozdrawiam  wszystkich  cieplutko  i  życzę  samych  fajnych  dni,  ogrzanych  promieniami  słońca  i  poprzeplatanych  nitkami  babiego  lata.